W świecie odzyskiwania danych istnieje kilka mitów, które powracają jak bumerang. Jednym z najczęstszych jest przekonanie, że kiedy dysk twardy przestaje działać, najlepszym – albo wręcz pierwszym – rozwiązaniem jest jego rozkręcenie i przełożenie talerzy do innego egzemplarza. W internecie można znaleźć setki filmów, na których ktoś z pozorną łatwością rozbiera dysk, wyciąga talerze i składa wszystko w innym urządzeniu. Wygląda to efektownie, wręcz spektakularnie. Problem polega na tym, że z rzeczywistością profesjonalnego odzyskiwania danych ma to niewiele wspólnego.
Przekładanie talerzy nie jest standardową metodą odzyskiwania danych. Jest procedurą ostateczną, stosowaną tylko w bardzo wąskim zakresie przypadków. Co więcej, wykonanie jej w nieodpowiednich warunkach bardzo często oznacza definitywną utratę danych.
Skąd bierze się mit przekładania talerzy
Dla wielu osób pierwszy kontakt z tematem odzyskiwania danych następuje poprzez internet. Najczęściej jest to właśnie film w serwisie YouTube, w którym ktoś rozkręca dysk twardy na stole warsztatowym lub nawet kuchennym blacie. Kamera pokazuje błyszczące talerze, zdejmowaną pokrywę i moment, w którym wszystko zostaje przełożone do innego dysku.
Takie materiały są atrakcyjne wizualnie. Pokazują coś, czego zwykle się nie widzi. Wnętrze dysku twardego jest dla większości użytkowników tajemnicą, więc sam fakt zajrzenia do środka budzi ciekawość.
Niestety, ten spektakl tworzy fałszywe wrażenie, że odzyskiwanie danych polega głównie na mechanicznym rozbieraniu dysku. Widz otrzymuje przekaz: „wystarczy znaleźć identyczny model i przełożyć talerze”.
W rzeczywistości jest niestety inaczej.
Większość awarii dysków nie dotyczy talerzy
Z perspektywy profesjonalnego odzyskiwania danych przekładanie talerzy jest jedną z najrzadziej wykonywanych operacji. Zdecydowana większość zleceń dotyczy zupełnie innych problemów.
Najczęściej spotykane przyczyny utraty danych to:
- uszkodzenia firmware dysku
- zużyte lub uszkodzone głowice odczytu i zapisu
- problemy z modułami serwisowymi zapisanymi na talerzach
- błędy translatora lub struktury logicznej dysku
- niestabilne lub częściowo uszkodzone powierzchnie BAD SECTORY
W wielu przypadkach odzyskiwania danych dysk w ogóle nie musi być otwierany. Diagnostyka i naprawa odbywa się na poziomie elektroniki i oprogramowania wewnętrznego. W profesjonalnych laboratoriach wykorzystuje się do tego specjalistyczne systemy serwisowe, takie jak narzędzia klasy PC-3000.
Dopiero gdy dochodzi do awarii mechanicznej – na przykład uszkodzenia głowic – dysk trafia do komory laminarnej, gdzie można bezpiecznie pracować z jego wnętrzem.
Co ważne, nawet w takich sytuacjach najczęściej wymienia się zespół głowic, a nie przekłada talerze.
Kiedy naprawdę przekłada się talerze
Przekładanie talerzy stosuje się wyłącznie w skrajnych przypadkach. Jednym z nich jest uszkodzenie silnika, który obraca pakiet talerzy. Jeśli silnik się zablokuje lub przestanie działać, jedyną możliwością bywa przeniesienie całego pakietu talerzy do innego korpusu dysku.
Brzmi prosto, ale w praktyce jest to jedna z najbardziej skomplikowanych operacji w odzyskiwaniu danych.
Pakiet talerzy musi zostać przeniesiony jako całość, najlepiej, bez najmniejszego przesunięcia względem osi. W nowoczesnych dyskach tolerancje są ekstremalnie małe. Nawet mikroskopijne przesunięcie może spowodować, że głowice nie będą w stanie trafić w ścieżki danych.
Do wykonania takiej operacji potrzebne są:
- specjalistyczne narzędzia do stabilizacji pakietu talerzy
- precyzyjne uchwyty i blokady osi
- komora laminarna lub clean room o odpowiedniej klasie czystości
Praca „na otwartym powietrzu” praktycznie zawsze kończy się tym, że na powierzchnię talerzy dostają się drobiny kurzu. Dla dysku twardego taki pył jest jak kamień pod kołami samochodu jadącego z ogromną prędkością.
Kurz, którego nie widać
Talerze w dysku obracają się z prędkością od 5400 do 7200 obrotów na minutę, a w niektórych modelach jeszcze szybciej. Głowice unoszą się nad ich powierzchnią na wysokości liczonych w nanometrach.
Dla porównania – zwykła drobina kurzu jest wielokrotnie większa niż odległość między głowicą a talerzem.
Jeżeli taka cząstka znajdzie się na powierzchni dysku, może spowodować natychmiastowe zarysowanie warstwy magnetycznej. W praktyce oznacza to trwałe zniszczenie fragmentu danych.
Dlatego w profesjonalnych laboratoriach stosuje się komory laminarne lub clean roomy, które filtrują powietrze i usuwają większość zanieczyszczeń.
Otwieranie dysku w zwykłym pomieszczeniu niemal zawsze kończy się jego degradacją.
Spektakl kontra rzeczywistość
Filmy z rozbierania dysków są atrakcyjne, bo pokazują coś namacalnego. Kamera lubi ruch, śruby, metalowe części i błyszczące talerze. Tymczasem prawdziwe odzyskiwanie danych często wygląda zupełnie inaczej.
Duża część pracy odbywa się przy komputerze diagnostycznym z PC3000 lub MRT. Analizuje się logi dysku, moduły firmware, mapy uszkodzeń i strukturę danych. Często jest to proces wymagający dużej wiedzy i cierpliwości, ale niewidoczny dla kamery.
Dlatego w internecie dominują materiały pokazujące najbardziej widowiskowy fragment pracy, choć w praktyce jest on stosowany bardzo rzadko.
Najgorszy moment na eksperymenty
Problem polega na tym, że wiele osób próbuje powtórzyć to, co zobaczyło w internecie. Dysk z ważnymi danymi trafia na stół, śrubokręt w dłoń, pokrywa zostaje zdjęta.
W tym momencie często zapada wyrok na dane, które jeszcze chwilę wcześniej można było odzyskać w laboratorium.
Z punktu widzenia specjalisty takie sytuacje są szczególnie frustrujące. Dysk, który trafiłby do laboratorium od razu, miałby duże szanse na odzyskanie danych. Po domowej „operacji” lub ingerencji znajomego informatyka, bywa, że uszkodzenia są już nieodwracalne. Zabrudzenia, rysy, odciski palców to tylko niektóre czynniki, które potrafią trwale uszkodzić talerze.
Puenta
Przekładanie talerzy w dysku twardym to nie sztuczka serwisowa ani popularna metoda naprawy. To skomplikowana operacja ratunkowa, stosowana w wyjątkowych sytuacjach i wykonywana w kontrolowanych warunkach.
Jeśli dysk przestaje działać, najrozsądniejszym krokiem jest jego wyłączenie i diagnoza w profesjonalnym laboratorium odzyskiwania danych. Każda próba samodzielnego rozbierania urządzenia zwiększa ryzyko trwałej utraty informacji.
Internet lubi spektakularne obrazy. Odzyskiwanie danych natomiast lubi precyzję, cierpliwość i sterylne warunki pracy.
A te trzy rzeczy bardzo rzadko znajdują ze sobą porozumienie.