Dysk wczoraj działał bez zarzutu. Dziś kręci się równo, nie stuka, nie pachnie spalenizną, a mimo to komputer go nie widzi albo pokazuje pojemność 0 GB. Taki obraz często wskazuje na uszkodzenie oprogramowania wewnętrznego, czyli firmware. To awaria, której nie słychać i nie widać, a zwykłe programy do odzyskiwania danych są wobec niej bezradne. Dobra wiadomość jest taka, że dane na talerzach zwykle pozostają nienaruszone, o ile nikt nie pogorszy sytuacji nieudanymi próbami naprawy.

Gdzie mieszka firmware dysku

Wbrew intuicji większość oprogramowania dysku nie znajduje się na płytce elektroniki. Pamięć na płytce lub w procesorze przechowuje tylko program startowy i podstawowe parametry potrzebne do uruchomienia. Reszta jest zapisana na samych talerzach, w strefie serwisowej. To obszar poza przestrzenią adresów dostępną dla komputera, często nazywany ujemnymi cylindrami. System operacyjny ani żaden zwykły program nie ma do niego dostępu. W strefie serwisowej znajdują się moduły, bez których dysk nie potrafi pracować: 1. Translator, czyli tablica przekładająca adresy logiczne sektorów, którymi posługuje się komputer, na fizyczne miejsca na talerzach. 2. Listy defektów: fabryczna lista P-list oraz lista G-list sektorów, które uszkodziły się w trakcie użytkowania i zostały zastąpione zapasowymi. 3. Dzienniki i liczniki SMART, w tym czas pracy i liczba realokowanych sektorów. 4. Dane adaptacyjne i konfiguracja: kalibracja głowic, identyfikator modelu, numer seryjny, pojemność. Jeśli którykolwiek z kluczowych modułów jest uszkodzony lub nieczytelny, dysk nie kończy procedury startu albo uruchamia się w trybie awaryjnym.

gdzie znajduje się firmware dysku

Objawy uszkodzenia firmware

1. Dysk rozpędza się równo, bez stukania, ale nie jest wykrywany albo zawiesza się w stanie zajętości. 2. Pojemność wynosi 0 GB lub jest wyraźnie błędna. Starsze dyski Seagate w takim stanie często pokazywały około 3,86 GB i fabryczną nazwę „ST_M13FQBL” zamiast modelu. 3. Dysk jest widoczny w BIOS-ie, ale system nie może go odczytać. 4. Skrajnie wolna praca: otwarcie folderu trwa minuty, komputer przycina się przy każdym dostępie do dysku. 5. Nagłe zniknięcie partycji, choć dysk nie spadł i nie wydaje nietypowych dźwięków. Te same objawy mogą jednak wynikać także ze słabnących głowic, które nie potrafią odczytać strefy serwisowej. Dlatego rzetelna ocena wymaga diagnozy specjalistycznym sprzętem, a nie zgadywania.

Skąd biorą się takie awarie

Firmware nie zużywa się jak mechanika, ale strefa serwisowa jest stale aktualizowana podczas pracy dysku. Problemy powstają najczęściej wtedy, gdy: 1. Rośnie liczba uszkodzonych sektorów i listy defektów lub moduły relokacji zapełniają się do granic. Dysk zaczyna wtedy zajmować się sobą zamiast poleceniami komputera. 2. Moduł SMART lub dziennik zdarzeń ulegnie uszkodzeniu przy zapisie. 3. Zasilanie zostanie odcięte w chwili, gdy dysk zapisuje dane w strefie serwisowej lub porządkuje pamięć podręczną. Dotyczy to też wyrwania kabla USB i twardego resetu serwera NAS. 4. Producent popełni błąd w samym oprogramowaniu. Najbardziej znany przykład tej ostatniej kategorii to dyski Seagate Barracuda 7200.11 i pokrewne rodziny. W styczniu 2009 roku producent przyznał, że część egzemplarzy wyprodukowanych do grudnia 2008 roku może przestać się uruchamiać. Przyczyną był dziennik zdarzeń w firmware: gdy w chwili wyłączenia miał określoną liczbę wpisów, dysk przy następnym starcie nie zgłaszał się komputerowi. Dane były na miejscu, ale dysk ich nie udostępniał. Pierwsza poprawka oprogramowania sama okazała się problematyczna dla części modeli i została wycofana.

Jak laboratorium naprawia firmware

Praca odbywa się w trybie serwisowym, za pomocą narzędzi takich jak PC-3000, które znają polecenia diagnostyczne poszczególnych producentów. Typowa kolejność wygląda tak: 1. Podłączenie dysku z blokadą zapisu i wykonanie kopii zapasowej pamięci płytki oraz wszystkich czytelnych modułów strefy serwisowej, zanim cokolwiek zostanie zmienione. 2. W razie potrzeby załadowanie programu roboczego bezpośrednio do pamięci kontrolera i zablokowanie procesów działających w tle, które mogłyby nadpisać dane. 3. Odtworzenie uszkodzonego modułu, na przykład translatora, najlepiej tylko w pamięci RAM, bez zmian na talerzach. 4. Wykonanie pełnej kopii sektor po sektorze na sprawny nośnik i odzyskanie plików z kopii.

objawy uszkodzonego firmware dysku

Dlaczego nie warto naprawiać tego samemu

W internecie krążą instrukcje z komendami do terminala dysku. Powstały dla konkretnych rodzin modeli ( głównie do starych dysków Seagate). Zastosowane do innej konstrukcji mogą odbudować translator niezgodny z rzeczywistym układem danych albo skasować listę defektów, bez której dane trafiają pod złe adresy. Programy do odzyskiwania danych w ogóle nie widzą strefy serwisowej, za to obciążają głowice. Jeśli dysk działa skrajnie wolno lub przestał się zgłaszać, wyłącz go, nie skanuj, nie zamrażaj, nie otwieraj obudowy i nie podmieniaj elektroniki bez przeniesienia danych adaptacyjnych.

Podsumowanie

Uszkodzenie firmware jest podstępne, bo dysk brzmi zupełnie normalnie, a dane wydają się zniknąć bez śladu. W rzeczywistości często pozostają nienaruszone i można je odzyskać, jeśli praca zacznie się od zabezpieczenia strefy serwisowej. Jeśli Twój dysk nagle przestał być widoczny lub pokazuje błędną pojemność, skontaktuj się z laboratorium. Wykonamy diagnozę i przedstawimy wycenę, zanim rozpoczniemy prace.