Przez ostatnie kilkanaście lat przez moje ręce przeszły tysiące uszkodzonych nośników danych. Dyski twarde, macierze RAID, pendrive’y, karty pamięci i oczywiście uszkodzone dyski SSD. I jeśli jest jedna rzecz, którą powtarzam klientom niemal codziennie, to zdanie brzmi zawsze tak samo:
Uszkodzonego dysku SSD nie da się skutecznie naprawić.
To zdanie często wywołuje konsternację. Często niedowierzanie. Czasem sprzeciw. Bo przecież przez dekady przyzwyczailiśmy się do świata, w którym urządzenia można było naprawić. Zepsuty zasilacz się wymieniało. Uszkodzony dysk twardy można było „postawić na nogi”. Wymiana elektroniki, głowic, rekonstrukcja firmware – to wszystko było częścią codzienności laboratoriów odzyskiwania danych. Naprawa dysków jednak i tak zawsze bardziej wiązała się z ich uruchomieniem w celu skopiowania danych niż pełną, skuteczną naprawą, rozumianą jako dalszą przydatność do użycia.
Dyski SSD zmieniły wszystko.
I nie chodzi o to, że są bardziej skomplikowane. Chodzi o to, że są zaprojektowane w sposób, który z definicji wyklucza naprawę.
Dysk SSD jest tak naprawdę małym komputerem.
To fundamentalna różnica, której większość użytkowników nie rozumie.
Dysk twardy HDD był w istocie urządzeniem mechanicznym. Dane istniały fizycznie na talerzach w postaci namagnesowanych domen. Elektronika była tylko pośrednikiem. Nawet jeśli elektronika uległa uszkodzeniu, dane nadal fizycznie istniały na talerzach. Można było wymienić elektronikę, głowice, silnik, a nawet przenieść talerze do innej obudowy, uruchomić dysk i odzyskać dane.
Dysk SSD działa inaczej.
W SSD dane nie mają znaczenia bez kontrolera. Kości pamięci NAND zawierają jedynie surowe, chaotyczne, pozornie losowe informacje. Nie istnieje coś takiego jak „plik zapisany w konkretnym miejscu”.
W rzeczywistości dane są:
rozproszone po całym nośniku, dynamicznie przemieszczane między blokami, zarządzane przez złożone algorytmy obsługiwane przez kontroler, często zaszyfrowane sprzętowo przez kontroler.
To kontroler dysku SSD ( a tak naprawdę procesor ARM) w połączeniu z wewnętrznym oprogramowaniem wie, gdzie znajdują się dane. Bez niego pamięć NAND jest tylko zbiorem fragmentów pozbawionych sensu.
Jeżeli kontroler przestaje działać, dysk przestaje istnieć jako urządzenie.
Nie logicznie. Fizycznie.

Najczęstsze pytanie: „Czy nie można wymienić kontrolera?”
To pytanie słyszę niemal codziennie.
Intuicyjnie wydaje się to rozsądne. Jeśli kontroler się zepsuł, wystarczy go wymienić. Tak jak w dysku HDD.
W praktyce czasem jest to możliwe, a czasem nie.
Kontroler SSD nie jest uniwersalnym komponentem. Jest integralną częścią konkretnego egzemplarza dysku. I jeśli zawiera wewnętrzny ROM, w którym zapisane są unikalne informacje, takie jak:
- mapy translacji danych
- parametry zużycia pamięci
- wewnętrzne konfiguracje NAND
- indywidualne dane kalibracyjne
- a przede wszystkim – klucze szyfrowania
Nowy kontroler nie posiada tych informacji i jego wymiana nic nie da.
Z punktu widzenia nowego kontrolera pamięć NAND wygląda jak przypadkowy zbiór zaszyfrowanych bloków. Można to porównać do wysypania wiadra piasku i konieczności poukładania z powrotem ziarenek w pierwotnej kolejności. Więcej informacji znajdziecie również na stronie https://odzyskiwanie-danych.com
Największy paradoks SSD: dane mogą istnieć, ale nie można ich odczytać
To jedna z najbardziej frustrujących sytuacji w odzyskiwaniu danych.
Klient przynosi dysk SSD, który przestał być wykrywany. Analiza laboratoryjna pokazuje, że pamięci NAND są fizycznie sprawne. Dane nadal tam są.
Ale kontroler nie działa.
I w tym momencie pojawia się brutalna prawda technologiczna:
Bez kontrolera dane są matematycznie bezużyteczne.
Nowoczesne SSD szyfrują dane automatycznie, sprzętowo i bez wiedzy użytkownika. To nie jest opcja. To standardowa funkcja.
Klucz szyfrowania często istnieje wyłącznie w kontrolerze. Jeżeli kontroler ulegnie uszkodzeniu, klucz znika razem z nim.
Nie ma kopii.
Nie ma obejścia.
Nie ma „obejścia szyfrowania”.
Nie dlatego, że brakuje narzędzi. Dlatego, że matematyka na to nie pozwala.
Pamięć NAND zużywa się fizycznie. I tego nie da się cofnąć.
W dyskach HDD dane mogą istnieć przez dekady. Nawet jeśli dysk przestaje działać, powierzchnia magnetyczna nadal zawiera informacje.
W SSD pamięć NAND ulega fizycznej degradacji.
Każda komórka pamięci ma ograniczoną liczbę cykli zapisu i kasowania. Po jej przekroczeniu komórka przestaje działać prawidłowo. Nie przechowuje ładunku elektrycznego. Nie przechowuje danych. To nie jest błąd logiczny.To jest fizyczna degradacja materiału półprzewodnikowego. Nie da się „naprawić” zużytej komórki NAND. Tak samo jak nie da się naprawić przepalonego tranzystora w procesorze. To nie jest kwestia technologii. To jest kwestia fizyki.
Niemniej przy uszkodzeniu pamięci NAND, mimo iż dysk SSD nie działa, dane są wciąż możliwe do odzyskania.
Firmware SSD – zamknięty świat producenta
W dyskach twardych firmware można było często rekonstruować, naprawiać lub zastępować. W SSD firmware jest integralną częścią kontrolera i jego wewnętrznej architektury. Nie istnieje uniwersalny firmware, który możemy wgrać do dysku, Nie istnieje publiczna dokumentacja. Nie istnieją narzędzia producentów umożliwiające naprawę uszkodzonego firmware w warunkach domowych aby zachować dane.
Każdy producent chroni swoje rozwiązania, ponieważ stanowią one jego własność intelektualną. Dla specjalisty odzyskiwania danych oznacza to jedno: jeżeli firmware ulegnie krytycznemu uszkodzeniu, naprawa dysku jako urządzenia przestaje być możliwa.
Warto jednak zaznaczyć, że do wielu dysków SSD posiadamy loadery, które możemy wprowadzić do procesora dysku SSD i poskładać rozszyfrowane bloki aby odzyskać dane z tak uszkodzonego dysku SSD
Dlaczego odzyskanie danych z SSD jest czasem możliwe, ale naprawa nie
To bardzo ważne rozróżnienie bo odzyskanie danych nie oznacza naprawy dysku.
Odzyskiwanie danych polega na:
- Wprowadzeniu do procesora dysku SSD odpowiedniego oprogramowania i ściągnięcia rozszyfrowanych danych
- odczycie pamięci NAND poza kontrolerem, analizie surowych danych, rekonstrukcji mapowania bloków, złożenia obrazu dysku
To procesy wymagające specjalistycznych narzędzi oraz bardzo złożone. Działają w połączeniu z doświadczeniem i wiedzą, które zdobywa się latami. Warto jednak zaznaczyć, że jesli dane z dysku SSD zostaną odzyskane, dysk nadal pozostaje uszkodzony. Nie wraca do życia. Nie staje się sprawnym nośnikiem. Nie nadaje się do dalszego użytkowania. Dysk SSD staje się jedynie źródłem danych, które można było uratować.
Największe nieporozumienie: SSD nie są projektowane jako naprawialne
I to nie jest wada. To świadoma decyzja projektowa. SSD są projektowane jako urządzenia:
- wydajne
- w miarę bezpieczne
- zautomatyzowane
- hermetyczne technologicznie
Nie jako urządzenia naprawialne. Koszt produkcji nowego dysku SSD jest wielokrotnie niższy niż koszt próby naprawy uszkodzonego. Z punktu widzenia producenta naprawa nie ma sensu. Z punktu widzenia użytkownika oznacza to jedno - awaria SSD wiąże się z kosztownym odzyskiwaniem danych jeśli nie mamy kopii zapasowej.
Najtrudniejsza rozmowa z klientem
Najtrudniejszym momentem w tej pracy nie jest analiza uszkodzonego dysku. Najtrudniejszym momentem jest rozmowa z klientem, który pyta:
„Czy da się naprawić dysk?”
I odpowiedź brzmi:
Nie.
Możemy spróbować odzyskać dane. Ale dysk nigdy nie będzie już sprawnym urządzeniem. To jest fundamentalna prawda o technologii SSD.
Czasem naprawa dysku SSD jest możliwa
Tak, to prawda. Jeśli w dysku SSD uszkodzi się złącze, albo elementy zasilania, nasze doświadczenie pozwala czasami na naprawę takich uszkodzeń. Niemniej koszty takiej usługi są znacznie większe niż zakup nowego dysku. Mimo, iż dysk po naprawie elektroniki działa to jednak zalecamy skopiowanie danych i zaprzestanie jego użytkowania. Nie ma pewności, że będzie on bezpiecznie i stabilnie działał.
Jeśli masz problem z dyskiem SSD zapraszamy na bezpłatną wycenę. Odzyskiwanie danych z SSD Warszawa - te: 22 833 05 04, 609 123 321.