Rytmiczne tykanie z przenośnego dysku zwykle kojarzy się z najgorszym scenariuszem, czyli z uszkodzonymi głowicami. Tymczasem w przypadku dysków zewnętrznych 2,5 cala, zasilanych wyłącznie z gniazda USB, ten sam dźwięk potrafi wywołać zwykły brak prądu. Dysk próbuje rozpędzić talerze, nie dostaje wystarczającej mocy, zatrzymuje się i zaczyna od nowa. Brzmi to bardzo podobnie do awarii mechanicznej, a przyczyna leży poza obudową. Poniżej wyjaśniamy, jak odróżnić jedno od drugiego, nie ryzykując przy tym danych.
Dlaczego dyskowi może zabraknąć prądu
Port USB 2.0 ma dostarczać urządzeniu do 500 mA przy napięciu 5 V, a port USB 3.x do 900 mA. Tymczasem dysk 2,5 cala najwięcej energii pobiera nie podczas kopiowania plików, lecz w chwili startu, gdy silnik rozpędza talerze od zera. Producenci podają w kartach katalogowych prąd rozruchowy rzędu 1 A, a w modelach o największej pojemności nawet wyższy ( z tego powodu niektóre kable USB od strony komputera miały dwa złącza). Dobre porty zwykle dają z zapasem więcej, niż wymaga norma, dlatego ten sam dysk na jednym komputerze działa bez zarzutu, a na innym tyka i nie startuje. Najczęstsze sytuacje, w których prądu brakuje:
1. Gniazda na przednim panelu obudowy komputera, połączone z płytą długimi, cienkimi przewodami.
2. Pasywne huby USB i porty w monitorach, klawiaturach, telewizorach lub routerach, które dzielą prąd między kilka urządzeń.
3. Długie, cienkie lub zamienne kable, przedłużacze i kable zwijane. Western Digital zaleca oryginalny przewód o długości do około 46 cm.
4. Laptop pracujący na baterii, który w trybie oszczędzania energii ogranicza zasilanie portów.
5. Wyrobione gniazdo micro-B USB 3.0 w samym dysku albo przetarty wtyk kabla.

Jak brzmi problem z zasilaniem, a jak awaria głowic
Samo ucho nie daje pewności. Nawet doświadczony serwisant nie postawi diagnozy wyłącznie na podstawie dźwięku. Są jednak wskazówki. Przy niedoborze prądu dysk zwykle nie osiąga pełnych obrotów: słychać krótki rozruch, ciche tyknięcie lub piknięcie i zatrzymanie, po czym cykl się powtarza. Czasem dysk na chwilę pojawia się w systemie i znika, gdy tylko zaczyna się kopiowanie. Typowa awaria głowic wygląda inaczej. Talerze rozpędzają się do końca, a potem słychać regularne stuknięcia ramienia, które bezskutecznie szuka ścieżek serwisowych. Najważniejsza różnica jest jednak praktyczna. Problem z zasilaniem znika po podłączeniu dysku do sprawnego źródła prądu. Uszkodzenie mechaniczne pozostaje bez względu na port, kabel i komputer.
Bezpieczny test: najwyżej dwie próby
Każde uruchomienie dysku z uszkodzonymi głowicami to kolejna okazja do porysowania powierzchni talerzy, czyli warstwy, na której zapisane są dane. Dlatego test zasilania musi być krótki i jednorazowy:
1. Odłącz dysk. Nie uruchamiaj żadnych programów do diagnostyki ani odzyskiwania danych.
2. Weź oryginalny lub krótki, dobrej jakości kabel.
3. Podłącz dysk bezpośrednio do tylnego portu USB 3.0 komputera stacjonarnego albo do laptopa podłączonego do ładowarki. Bez huba, przedłużacza i przedniego panelu.
4. Przez kilkanaście sekund słuchaj. Jeśli tykanie wraca, odłącz dysk od razu.
5. Opcjonalnie wykonaj drugą, ostatnią próbę przez hub USB z własnym zasilaczem. Jeżeli dysk ruszył normalnie, od razu skopiuj najważniejsze pliki na inny nośnik, bez długich skanów i bez sprawdzania powierzchni. Potem zastanów się nad wymianą kabla lub portu na stałe. Jeśli po dwóch próbach objaw się nie zmienił, przyjmij, że problem leży wewnątrz dysku, i nie próbuj dalej.

Kiedy kabel lub gniazdo udaje awarię
Osobną grupę stanowią uszkodzenia złącza. Gniazdo micro-B USB 3.0 w przenośnych dyskach jest szerokie i płytkie, łatwo je wyłamać lub poluzować. Jeśli dysk działa tylko wtedy, gdy przytrzymasz wtyk pod pewnym kątem, przerwy w zasilaniu przy każdym poruszeniu kabla wywołują serię rozruchów i zatrzymań. Taki dysk trzeba odłożyć. W wielu modelach gniazdo USB jest wlutowane bezpośrednio w płytkę elektroniki dysku, więc nie wystarczy wymienić kabla ani obudowy. Naprawę gniazda albo bezpośrednie podłączenie do płytki najlepiej zostawić laboratorium. W dyskach 3,5 cala z zewnętrznym zasilaczem podobne objawy daje zamiennik zasilacza o złych parametrach. To jednak temat na osobny poradnik, bo tam w grę wchodzi także ryzyko spalenia elektroniki.
Czego nie robić, gdy dysk dalej stuka
Jeśli dysk tyka na sprawnym porcie, krótkim kablu i na innym komputerze, wyłącz go i nie podłączaj ponownie. Nie skanuj go programami do odzyskiwania danych ani narzędziem CHKDSK, bo długi odczyt najbardziej obciąża słabnące głowice. Nie wkładaj dysku do zamrażarki i nie otwieraj obudowy poza komorą czystą. Nie podmieniaj też elektroniki na płytkę z innego egzemplarza, jeśli nie przeniesiesz z niej danych adaptacyjnych, czyli indywidualnych parametrów kalibracji zapisanych w pamięci płytki. Jeżeli dysk wcześniej spadł, pomiń test zasilania całkowicie: po upadku stukanie niemal zawsze ma przyczynę mechaniczną.
Podsumowanie
Tykający dysk zewnętrzny nie zawsze oznacza zniszczone głowice. Bywa, że wystarczy krótki kabel i porządny port z tyłu komputera. Ten test warto jednak wykonać najwyżej dwa razy i tylko wtedy, gdy dysk nie spadł. Gdy objaw nie znika, każde kolejne włączenie zmniejsza szanse na odzysk. Wtedy najlepiej odłączyć dysk i skontaktować się z laboratorium. Wykonamy diagnozę, ustalimy przyczynę i przedstawimy wycenę, zanim rozpoczniemy jakiekolwiek prace.
